Ultimatum dla Aleksandra Łukaszenki. Dziś kończy się czas. Co dalej?

Ultimatum dla Aleksandra Łukaszenki postawiła liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska. Czas tego ultimatum kończy się dziś. Co może się stać, gdy ultimatum zostanie odrzucone? Co zrobią Białorusini? O tym Sara Blejwas.

Reżim dostał 13 dni na realizację ultimatum dla Aleksandra Łukaszenki. – Jeśli do 25 października nasze żądania nie zostaną spełnione, cały kraj pokojowo wyjdzie na ulice. Natomiast 26 października zacznie się ogólnonarodowy strajk wszystkich zakładów, blokowanie dróg. Co przełoży się na spadek sprzedaży w państwowych sklepach. Macie 13 dni aby spełnić nasze 3 warunki. My z kolei mamy 13 dni na przygotowanie się. Przez ten czas Białorusini będą kontynuować pokojowy protest – mówiła podczas postawienia ultimatum dla Aleksandra Łukaszenki Swiatłana Cichanouska.

Tymi warunkami są:

  • Aleksander Łukaszenka powinien poddać się do dymisji
  • władza powinna zaprzestać stosowania przemocy na ulicach
  • reżim musi zwolnić z więzień wszystkich więźniów politycznych

Ultimatum to również szansa dla ludzi powiązanych z reżimem. Niedziela jest ostatnim dniem, w którym mogą wybrać stronę, po której się opowiadają.

Co dalej z protestami?

Z sondażu dla londyńskiego think thanku Chatham House wynika, że 84 proc. badanych Białorusinów, zamierza brać udział w protestach, dopóki żądania nie zostaną spełnione. Ponad 70 proc. osób biorących udział w badaniach uważa, że działania OMON-u w dniach 9-11 sierpnia były nieuzasadnione.

Swiatłana Cichanouska nie jest w stanie określić, jaka będzie mobilizacja Białorusinów, jeśli ultimatum dla Aleksandra Łukaszenki nie dojdzie do skutku. Jak powiedziała w wywiadzie dla agencji AFP: Wiem, że wiele osób boi się utraty pracy. Wiele osób nie jest gotowych, obserwują, co się dzieje. Chciałabym, żeby ten ruch odniósł sukces. Nie organizujemy strajków, to ludzie decydują, czy są gotowi, czy nie. Mam nadzieję, że Białorusini przemówią jednym głosem w ten weekend i w kolejnych dniach.

W ramach zbiórki BySol trwa akcja „You Strike We Work”. Każda osoba, która chciałaby wesprzeć strajkujących Białorusinów, może wpłacić pieniądze. Jedynym warunkiem jest wpisanie w temacie wpłaty #YouStrikeWeWork.

Środki zebrane w ramach akcji trafią do Białorusinów, którzy zdecydują się przyłączyć do strajku generalnego dnia 26 października.

Co się dzieje na Białorusi?

Na Białorusi z absurdalnych powodów nieustannie aresztowani są manifestanci. Na początku protestów, niedługo po wyborach, w których według oficjalnych danych zwyciężył Aleksander Łukaszenka, policja zatrzymała zagranicznego obserwatora Artema Vazenkova. O tym także pisaliśmy na www.koloroweptaki.com.

Kilka dni temu aresztowano artystkę, absolwentkę wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Została skazana na 15 dni aresztu, ale jej znajomi obawiają się, że to nie koniec represji. Więcej najnowszych informacji znajdziecie na stronie TV Wrocław.

Studentka ASP we Wrocławiu w więzieniu

Maria Tulżenkowa dwa tygodnie temu obroniła pracę magisterską na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Zaraz potem absolwentka ASP zdecydowała się wrócić na Białoruś.

– Po powrocie zatrzymano ją niemal od razu. Ze względu na jej aktywność społeczną oraz w internecieProtestowała we Wrocławiu w geście solidarności z Białorusią – mówią jej znajomi.

Protesty na Białorusi rozpoczęły się 29 maja 2020 w Mińsku i niedługo później rozlały po całym kraju. Na początku była to reakcja na aresztowanie opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich. Nasiliły się jeszcze po opublikowaniu rządowych wyników tych wyborów 9 sierpnia 2020 roku. Najpierw protestujący chcieli uczciwego przeliczenia głosów, ale siły bezpieczeństwa próbowały siłą rozpędzić demonstrantów. Użyto m.in. gazu łzawiącego, granatów hukowych, armatek wodnych oraz gumowych kul i opancerzonych pojazdów.

Protesty trwają do dziś, a Aleksander Łukaszenka niedawno potajemnie mianował się prezydentem kraju. Niedługo później za Swietłaną Cichanouską dyktator wystawił list gończy. Zdaniem wielu manifestujących, to właśnie ona wygrała wybory prezydenckie na Białorusi.

Protesty we Wrocławiu

Także w Polsce protestują Białorusini. Na KolorowePtaki.com opowiadaliśmy o Franku Osławskim, który nieprzerwanie wychodzi z białoruską flagą na wrocławski Rynek od początku protestów w kraju. Już nazywa się go wrocławską Niną Bagińską.

To rzecz jasna przenośnia, ale za to bardzo trafna. Franek od początku protestów na Białorusi, z wielką wytrwałością organizuje manifestacje we wrocławskim Rynku. I choć od dawna nie pojawia się na nich już żaden z miejskich oficjeli, tłumy ludzi nie robią sobie tzw. selfie z białoruską flagą, to jednak wciąż kilka osób z determinacją codziennie opowiada o tym, co dzieje się na Białorusi.

– Zaangażowałem się w protesty, bo trzeba obalić Łukaszenkę. Od 26 lat o to walczymy, ale czuję też że to po części moja wina. Wcześniej nie chodziłem na wybory, jak wielu innych Białorusinów. Wiem, że dołożyłem swoją cegiełkę do tego, że reżim jest dziś tak silny. Nie głosowałem, a teraz, kiedy chciałem zagłosować, to mnie nie dopuścili do urny. Tak dalej być nie może – mówi nam Franek Osławski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *