Stanisław Lem. Fantasta i naczelny ateista Polski. O twórczości Lema z prof. Stanisławem Beresiem [PODCAST]

“I ja wiem, że Lem, Lem jest fantastą. Pisze, że przybysze są zieloni jak ciasto kiwi” – rymuje Joka o Stanisławie Lemie, w utworze zespołu Kaliber 44 pt. “Film”. Czy w którejkolwiek książce Lema kosmici rzeczywiście są zieloni? Dlaczego Stanisław Lem nie znosił nowych technologii, a o internecie mówił pogardliwie? Czy wreszcie naczelny ateista Polski, jak mówi się o Lemie, sam nie wierzył w Boga? Co mówił o żydowskich korzeniach i jak wspominał II wojnę światową?

Zapraszamy do posłuchania podcastu na www.KolorowePtaki.com lub przeczytania skrótu rozmowy. Naszym gościem jest prof. Stanisław Bereś z Uniwersytetu Wrocławskiego, który przeprowadził wywiad rzekę, że słynnym pisarzem science-fiction. #roklema

Piotr Kaszuwara, KolorowePtaki.com: Serwowanie dzieciom w szkole Bajek Robotów to dobry pomysł? Wielu z moich znajomych bardzo źle wspomina tę lekturę z ławki i niechętnie sięga po Lema w dorosłym życiu.

prof. Stanisław Bereś: Trzeba by zrobić jakieś badania czytelnicze, ale ja mogę powiedzieć po sobie i pan po sobie pewnie też. Czytałem Lema z wielką uciechą, jako młody człowiek, bo traktowałem Bajki Robotów, jak bajki z jakiegoś romanslandu średniowiecznego. Są tam królowie, a ci królowie są okrutnikami, są bohaterowie, są dziwacy. Mnie to bardzo bawiło, a o wyższym poziomie zdarzeń – rzecz jasna – nie miałem wówczas zielonego pojęcia. Kiedy czytałem opowiadania o smokach prawdopodobieństwa, nie wiedziałem, że odnosi się to bezpośrednio do matematyki albo fizyki. Wiem, że są profesorowie, którzy na uczelniach wyższych wykorzystują opowiadania Lema, np. Cyberiadę, do poważnych rozważań akademickich.

Mamy pierwszą opozycję. Czy Stanisław Lem jest pisarzem poważnym, czy może zabawnym? W Dziennikach Gwiazdowych Ijona Tichego mamy taką śmieszną zadawałoby się sytuację: wujek Ijona, w pewnym momencie zostaje przypadkowo wystrzelony ze statku w przestrzeń kosmiczną. Wylatuje w kosmos zamknięty w toalecie, a później jeszcze długo wokół unoszą się fragmenty papieru toaletowego. Niby śmiesznie, ale to jednak nic innego jak śmierć i samotność. Ijon po tym wydarzeniu zostaje na statku całkowicie sam.

Stanisław Lem należy do grona niewielu humorystów w literaturze polskiej, którzy są najbardziej znani i najbardziej cenieni. Wymienia się go obok takich nazwisk jak Krasicki, Fredro, Witkacy, Mrożek czy Gombrowicz. Nie można powiedzieć o którymkolwiek z nich, że byli wesołkami. Wręcz powiedziałbym, że każdy z nich był ciężkim depresantem (śmiech). Wszyscy oni byli ludźmi o poglądach dość ponurych, często katastroficznych, a na świat spoglądali naprawdę czarno. Z ich strony często to był śmiech wydobywający się ze świata, który jest nie do zniesienia.

Trochę tym samym pokazywali, że jako gatunek jesteśmy w sytuacji pasażerów Titanica. Zmierzamy w kierunku pewnego końca i mamy przed sobą niezbyt ciekawy cyrograf. Lem był przekonany i wyrażał to w wielu swoich utworach, że jako gatunek nie damy rady przetrwać ani w historii, ani we wszechświecie. Miał też na to niezłe dowody, jako świadek i ofiara bezpośrednio narażona na Holocaust. Przez całą wojnę musiał się ukrywać i groziła mu śmierć. Niewiele o tym jednak opowiadał.

Posłuchaj całego podcastu z prof. Stanisławem Beresiem nt. twórczości Stanisława Lema:

Chciałem zostać chwilę przy filozofii Stanisława Lema, bo wiele z jego opowieści ma swoje korzenie niemal żywcem zaczerpnięte z myśli francuskiego filozofa, żydowskiego pochodzenia, Emmanuela Levinasa. To Levinas pisał o ucieczce, ale specyficznej. Ucieczce “do”, w kierunku czegoś, a nie koniecznie o ucieczce “od” czegoś. Ijon na przykład ucieka, bo poszukuje domu i własnej tożsamości.

Sądzę, że relacje u Stanisława Lema są w obie strony. Nie tak dawno, skądś wykopano jedno z pierwszych jego opowiadań. To było opowiadanie o ucieczce robota, który jest elementem gry w polowanie. Tenże robot ma być zwierzyną. Nieszczęsny robot kombinuje, jak koń pod górę, ale w końcu zostaje wytropiony i zabity. Co najgorsze, znajduje go i unicestwia dziewczynka, która wcześniej udziela mu pomocy. Trudno nie pomyśleć, że to jakiś zapis sytuacji, które Lem widział i przeżył. Miał głęboką wiarę, że jakkolwiek byśmy nie uciekali, to w końcu zostaniemy wytropieni.

Użył Pan profesor słowa wierzyć, a w kontekście Stanisława Lema słyszy się, że to taki naczelny ateista Polski. Kiedy natomiast sięgniemy po Filozofię przypadku, Solaris, czy Głos Pana, to widzimy tam bardzo dużo filozoficznej myśli żydowskiej. Bóg, który pojawia się np. w Głosie Pana, to Bóg, którego nie da się poznać ludzkimi kategoriami. Znajduje się poza czasem, poza ruchem, poza jakimkolwiek ludzkim przymiotem. Czy Pana zdaniem Lem w jakiś sposób jednak poszukiwał Boga?

Nie sądzę. Nigdy tego nie deklarował i do samego końca, konsekwentnie ogłaszał się jako ateista. Mówił zresztą bardzo dobitnie, że jego zdaniem nie ma niczego po drugiej stronie, a “mnie i wszystkich innych zjedzą robaki”. Jeśli chodzi o jego korzenie żydowskie, to już rodzice byli mocno spolonizowani i zlaicyzowani. On sam niewiele na ten temat pisał i mówił, ale wiemy, że w żydowskiej tradycji wyrósł, bo rodzinę miał ogromną. Jedni więc byli pewnie bardziej, inni mniej religijni. Nie mniej na pewno wiedział z czym miał do czynienia.

W osobowego Boga nie wierzył, ale to trochę jak w Zakładzie Pascala. Lepiej przyjąć iż on jednak gdzieś jest, bo w naszym ludzkim interesie jest, aby tak było. Świat i jego koniec wydaje się wtedy bardziej sprzyjający. Stanisław Lem uczestniczył bardzo żywo w różnych dyskusjach na przykład na temat Wielkiego Wybuchu. Jak mogło stać się to, że wybuch rozszedł się akurat w taki sposób, który umożliwił powstanie życia. Lema bawiła trochę ta koncepcja.

Zobacz także:

Skoro dla Stanisława Lema nie istnieje Bóg, to dla kogo nie istnieje Stanisław Lem? A był taki człowiek, który nie wierzył w istnienie Lema.

To historia anegdotyczna. Philip K. Dick bez wątpienia zwariował. Nie mniej uważał rzeczywiście, że nie może istnieć taki człowiek jak Lem, bo autor tego typu książek musiałby posiadać gigantyczną, niemożliwą do skumulowania wiedzę. Dick sądził, że Lem to maszyna lub zespól ekspertów i pisarzy, jednym słowem wytwór władzy komunistycznej, która w ten sposób chce rozmontować systemy kapitalistyczne i zaszkodzić Ameryce.

Nie zapytałem przypadkowo, bo to przenosi nas do kolejnego wątku rozmowy, a mianowicie w czasy komunizmu. Stanisław Lem również bacznie i analitycznie przyglądał się PRL-owi oraz ZSRR. Powstało jedno opowiadanie, w którym ludzie chcąc być częścią systemu i mieć lepsze życie, godzili się na przerobienie ich przez wielką maszynę w kolorowe krążki. Te następnie układane były w piękną mozaikę. Diagnoza dla totalitaryzmów była więc u Lema jednoznaczna.

Podobne społeczeństwo opisuje Lem w Wizji Lokalnej, gdzie miasta totalitarne przemieszczają się i są takimi ruszającymi się aglomeracjami. Lem potrafił zobaczyć mroczną stronę ludzkiej natury. Z drugiej strony miał wielkie marzenie, żebyśmy wszyscy żyli w dobrym, bezpiecznym świecie, gdzie nikt nikogo nie zamorduje, a kiedy dziecko lub staruszka będą potrzebowali pomocy, to każdy im jej udzieli. Tak miały być skonstruowane wirusy dobra.

Czy Kaliber 44 popełnił błąd w tekście pt. “Film”? Czy w którejkolwiek książce Stanisław Lem mówi o tym, że kosmici są zieloni?

Najważniejsze swoje książki Stanisław Lem pisze w latach 60. i 70. Nie jestem przekonany, że wówczas istniał już stereotyp, jakoby kosmici byli zieloni. Wyobraźnia kolorystyczna Lema była bardzo rozbudowana. Weźmy choćby obraz tego mózgu oceanicznego, jakim jest Solaris.

TO CO DO TEJ PORY PRZECZYTALIŚCIE, TO SKRÓT OBSZERNEJ ROZMOWY. CAŁEGO PODCASTU Z PROF. STANISŁAWEM BERESIEM MOŻECIE ODSŁUCHAĆ TUTAJ LUB POWYŻEJ NA YOUTUBE.

Kaliber 44 – Film:

Piotr Kaszuwara

Dziennikarz. Od wielu lat współpracownik wielu polskich redakcji. Między innymi Polskiego Radia we Wrocławiu, Programu 1, 2 oraz 3 Polskiego Radia, Money.pl, Polsat News i Onet.pl,.

One thought on “Stanisław Lem. Fantasta i naczelny ateista Polski. O twórczości Lema z prof. Stanisławem Beresiem [PODCAST]

  • 11 maja 2021 o 00:19
    Permalink

    Dobry wieczór, piszę z urządzenia mobilnego wiec proszę wybaczyć wszystkie błędy, oprócz logicznych. Karygodnym jest zapytać się autora wywiadu prof. S. Bersia Tako Rzecze Lem, ze twórczość mistrza może mieć odniesienie do
    F. Nietzschego. Chyba, ze tako rzekł Hegel. Jest to pierwszy wywiad z okazji setnych urodzin z lemologiem, który „dręczył”, „drążył” Stanisława Lema ponad 2 lata, abyśmy my dziś mogli czytać jedną z najpiękniejszych rozmów, wykładnie stanu świata desyknowana na polowe lat osiemdziesiątych. Rozumiem, ze odbiorcy wiedza co to jest pigułka aktualnej wiedzy o nauce, polityce, religi i skąd biorą się prognozowania, w końcu regres daje progres. Rozwinął bym ten wątek o książki ale nikt tego nie przeczyta, poza tym pisze za pomocą telefonu a to uciążliwe. Anegdota. Rok temu we wrześniu jestem we Wrocławiu. Ucieszony, ze będę w mieście gdzie swoją prace naukowa kontynuuje profesor Bers. Biorę książkę, wywiad ze sobą z nadzieja ze zadam do niej dwa pytania i prof. Złoży na niej autograf. Znalazłem uczelnie, wybiegam radośnie na wydział, chwytam za klamkę pierwszej z brzegu sali, już jestem w holu, i nagle portier. Czego Pan tu szuka ? Szukam prof. Beresia, chciałem książkę podpisać. Na to portier. Jest połowa września zajęcia zaczynaja się w październiku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *