Artystka Maria Tulżenkowa wyszła z aresztu na Białorusi

Maria Tulżenkowa, absolwentka wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych opuściła areszt w Homlu na Białorusi. Spędziła tam 15 dni, skazana na karę administracyjną za udział w nielegalnych protestach przeciwko reżimowi Aleksandra Łukaszenki.

Marysia wróciła już do domu, a nawet ku jej zdziwieniu odzyskała zarekwirowanego podczas przeszukania laptopa. Musiała podpisać specjalne oświadczenie, że do momentu rozstrzygnięcia sprawy nie opuści Białorusi. Jednak ona sama także nie chce tego robić.

Późnym wieczorem 29 października napisała kilka zdań na swoim profilu w mediach społecznościowych. Po pierwsze potwierdziła, że jest już na wolności i że odzyskała komputer. Podziękowała wszystkim, którzy ją wspierali, a także dodała, że w międzyczasie z pracy zwolniono jej matkę. Po napisaniu tych słów, poszła spać 🙂

Галоўныя навіны на сёння 1) Я пад падпіску на свабодзе 2) Мне вярнулі чамусьці ноўт і цяпер мы паглядаем адзін на аднога…

Opublikowany przez Marusię Homel Czwartek, 29 października 2020

Maria Tulżenkowa niedawno obroniła pracę magisterską na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Zaraz potem absolwentka ASP zdecydowała się wrócić na Białoruś.

– Po powrocie zatrzymano ją niemal od razu. Ze względu na jej aktywność społeczną oraz w internecieProtestowała we Wrocławiu w geście solidarności z Białorusią – mówili jej znajomi.

Studentka ASP protestowała w Rynku we Wrocławiu

Według nieoficjalnych informacji, do aresztu trafiła m.in. za udział w akcjach protestacyjnych, organizowanych we wrocławskim Rynku oraz w Homlu. Białorusini mieszkający w stolicy Dolnego Śląska organizują manifestacje nieprzerwanie od samego początku protestów w ich kraju. Reportaż na ten temat zrealizowała Telewizja Wrocław. Maria Tulżenkowa także ich wspierała.

Absolwentce wrocławskiej ASP grozi ponadto zarzut dotyczący organizacji masowych zamieszek. Maria Tulżenkowa w tej sprawie była przesłuchana przez specjalną komisję śledczą w charakterze podejrzanej. Jej mieszkanie przeszukała policja, która skonfiskowała jej laptop i dyski z informacjami.

Maria Tulżenkowa jest znana we Wrocławiu nie tylko z powodu studiów na ASP, ale również ze względu swoją aktywność społeczną.

W ramach pierwszej edycji projektu o nazwie “Pan z Wrocławia? Bo ja też ze Lwowa” organizowała m.in. wieczór białoruskich pieśni. Dzięki niej mogliśmy we Wrocławiu lepiej poznać kulturę białoruską i pieśni towarzyszące obrzędom powitania wiosny.

Co się dzieje na Białorusi?

Protesty na Białorusi rozpoczęły się 29 maja 2020 w Mińsku i niedługo później rozlały po całym kraju. Na początku była to reakcja na aresztowanie opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich. Nasiliły się jeszcze po opublikowaniu rządowych wyników tych wyborów 9 sierpnia 2020 roku. Najpierw protestujący chcieli uczciwego przeliczenia głosów, ale siły bezpieczeństwa próbowały siłą rozpędzić demonstrantów. Użyto m.in. gazu łzawiącego, granatów hukowych, armatek wodnych oraz gumowych kul i opancerzonych pojazdów.

Protesty trwają do dziś, a Aleksander Łukaszenka niedawno potajemnie mianował się prezydentem kraju. Niedługo później za Swietłaną Cichanouską dyktator wystawił list gończy. Zdaniem wielu manifestujących, to właśnie ona wygrała wybory prezydenckie na Białorusi.

Protesty we Wrocławiu nie cichną

Także w Polsce protestują Białorusini. Na KolorowePtaki.com opowiadaliśmy o Franku Osławskim, który nieprzerwanie wychodzi z białoruską flagą na wrocławski Rynek, od początku protestów w jego kraju. Już nazywa się go wrocławską Niną Bagińską. Tak powiedział o nim profesor Mikołaj Iwanow. Wieloletni współpracownik Kornela Morawieckiego.

To rzecz jasna przenośnia, ale za to bardzo trafna. Franek od początku protestów na Białorusi, z wielką wytrwałością organizuje manifestacje we wrocławskim Rynku. I choć od dawna nie pojawia się na nich już żaden z miejskich oficjeli, tłumy ludzi nie robią sobie tzw. selfie z białoruską flagą, to jednak wciąż kilka osób z determinacją codziennie opowiada o tym, co dzieje się na Białorusi.

– Zaangażowałem się w protesty, bo trzeba obalić Łukaszenkę. Od 26 lat o to walczymy, ale czuję też że to po części moja wina. Wcześniej nie chodziłem na wybory, jak wielu innych Białorusinów. Wiem, że dołożyłem swoją cegiełkę do tego, że reżim jest dziś tak silny. Nie głosowałem, a teraz, kiedy chciałem zagłosować, to mnie nie dopuścili do urny. Tak dalej być nie może – mówi nam Franek Osławski.

Zobaczcie i poznajcie Białorusinów z Wrocławia w reportażu TVP3 Wrocław. Materiał został zrealizowany w ramach programu Pasmo Zdarzeń w TVP3 Wrocław:

Piotr Kaszuwara

Dziennikarz. Od wielu lat współpracownik wielu polskich redakcji. Między innymi Polskiego Radia we Wrocławiu, Programu 1, 2 oraz 3 Polskiego Radia, Money.pl, Polsat News i Onet.pl,.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *