Karol Chum odpowiada na zarzuty mediów

Karol Chum broni się przed zarzutami mediów. – Nigdy nie byłem święty – mówi dla KolorowePtaki.com.

Karol Chum

na zdj. Karol Chum / arch. pryw.

Radio Wrocław podważa wiarygodność Karola Chuma (wł. Przemysława Kowalczyka), który do tej pory jako jedyny oskarżył publicznie zmarłego kardynała Henryka Gulbinowicza o molestowanie seksualne. Rozgłośnia opublikowała materiał, gdzie opisuje kartotekę kryminalną 46-letniego dziś mężczyzny. – Nie widzę związku między tymi sprawami, a tym co wydarzyło się w rezydencji kardynała 6 stycznia 1990 roku – mówi Karol Chum dla KolorowePtaki.com.

Karol Chum nie broni się przed zarzutami kierowanymi w jego stronę. – Nigdy nie twierdziłem, że jestem święty. Wręcz przeciwnie. Wiedziałem, że będą się na mnie wylewać kubły pomyj i dlatego już dawno napisałem na swoim profilu społecznościowym, że tak. Byłem drobnym złodziejaszkiem. Wszystkie te wyroki, a było ich kilka. Sześć, może siedem w sumie, opiewają na kwotę maksymalnie 10 tysięcy złotych – komentuje Chum.

Poważne zarzuty

W artykule Radia Wrocław znalazły się jednak dużo bardziej poważne zarzuty dotyczące Karola Chuma. Jak czytamy, w 2007 roku policja znalazła u niego trujący środek chemiczny w postaci jodku rtęci. – Nie będę się tego wypierał, ale ważny jest kontekst sytuacji. Miałem wtedy znajomość z jednym młodym człowiekiem. Był studentem chemii. Wiedziałem, że wyniósł nielegalnie z uczelni sporo materiałów. W tym jakieś środki trujące. Zabrałem mu te rzeczy. Myśląc, że się to wyda, podał mnie na policję. Policja przyjechała do mnie do domu i to wszystko znalazła. Głównym zarzutem była wtedy kradzież – opisuje Chum.

Jak czytamy dalej na stronie Radia Wrocław, u Przemysława Kowalczyka w 2013 roku miała zostać znaleziona pornografia dziecięca. – Też nie będę się tego wypierał, ale znowu trzeba wyjaśnić co się stało. Miałem w domu bardzo dużo płyt z nielegalnie ściągniętymi z internetu filmami, oprogramowaniem komputerowym i też z erotyką. Wśród tego była też erotyka gejowska. Przyznałem się do winy i mnie wypuszczono. Kilka miesięcy później okazało się, że biegły sądowy uznał, że kilka zdjęć, które znaleziono wtedy na płytach, zawierała materiały zabronione, a uwiecznieni na nich chłopcy mają poniżej 15 lat. Sam o tym nie wiedziałem, że coś takiego w ogóle mam. Większość z tych płyt nie należała do mnie, a do wspomnianego wcześniej chłopaka – tłumaczy Karol Chum.

Miałem wtedy dziesiątki czy nawet setki tych płyt, a tych niedozwolonych zdjęć – jak mówię – było co najwyżej kilka i nie należały do mnie. Poza tym, nie chodziło o wydarzenia z 2013, bo w tym roku dostałem karę łączną za wszystkie te czyny. To o czym mówimy, działo się w większości w roku 2003 i wcześniej. Blisko 17 lat temu, a nawet dawniej – dodaje Chum.

Czytaj także: 80 milionów kardynała Henryka Gulbinowicza

80 milionów Henryk Gulbinowicz
na zdj. Henryk Gulbinowicz / wikipedia / fot. Kancelaria Prezydenta RP

Jak tłumaczy Karol Chum w rozmowie z KolorowePtaki.com, wszystkie informacje są do zweryfikowania w aktach. Większość z nich miała miejsce kilkanaście lat temu. – Miałem trudne życie, to fakt. Trochę kradłem, kilka osób oszukałem. Do wszystkiego się przyznałem i odbyłem zasądzone kary. Nie rozumiem jednak, jaki to ma związek z moją relacją na temat kardynała Henryka Gulbinowicza? – pyta retorycznie Chum. – Z ofiary robi się ze mnie kata, zupełnie bezpodstawnie – broni się mężczyzna.

PEŁNA TREŚĆ OŚWIADCZENIA KAROLA CHUMA WS. ARTYKUŁU W RADIU WROCŁAW:

Wyjaśnię to tylko raz, gdyż nie mam czego nadto do wyjaśnienia ponadto, co o mnie wiadomo od lat… Nigdy przed światem nie ukrywałem, że byłem święty. Nie ukrywałem prawdziwego nazwiska i imienia, a także że jako młody człowiek byłem drobnym złodziejaszkiem i oszustem. Po prostu kradłem, czy wyłudziłem kredyty na lewe zaświadczenie by przeżyć i były to drobne rzeczy, kwoty. Podkreślam, że miało to miejsce ok. 20 lat temu, chociaż przez kolejne 10 ciągnęło się to za mną.

Zostałem za to wszystko ukarany, kary w większości w zawieszeniu, miałem kuratora, chwilę spędziłem w więzieniu. Kilka razy o tym wspominałem o tym na Facebooku. Nie ukrywałem. Obecnie to wszystko kilka lat temu zostało definitywnie zamknięte.

Zdarzenie opisywane poniżej miało miejsce 17 lat temu, ukradłem pewnemu chemikowi z mieszkania kilka rzeczy w tym jakieś odczynniki chemiczne oraz kajet z kilkudziesięcioma płytami CD na których były programy komputerowe, filmy oraz na kilka filmów porno. Oczywiście zatrzymano mnie, przesłuchano i na drugi dzień wypuszczono. Zabrano te rzeczy i mój komputer. Po kilku miesiącach okazało się, że na na płytach ze zdjęciami było kilka zdjęć, jakie biegły określił, że są to osoby chyba poniżej 15 roku życia. Kilka zdjęć. Nie mam pojęcia bo tych zdjęć nie widziałem, płyty zabrano mi dzień/dwa po kradzieży.

Po jakimś czasie za posiadanie nielegalnego oprogramowania, kradzież, posiadanie tego środka i te płyty otrzymałem wyrok 1,5 roku w zawieszeniu kary na 3 lata. Tyle odnośnie posiadania przeze mnie takich materiałów, które były w moich rękach z 2 dni i jakich nigdy na oczy nie widziałem, a które nie należały do mnie. Nie jestem dumny ze swojej przeszłości, kary odbyłem za swoje wyskoki, a szukanie afery w moim życiu mija się z celem, bo nie jest to tajemnicą. Posiadanie można rozumieć różnie. A takie było moje.

Poinformowałem dziennikarzy oraz odsyłam do archiwum Sądu. Tam też dokładnie opisano zajście. Dziennikarze sami to sprawdzą. Bez żadnych powodów do wybielania mnie.

Tekst poniższy to przykład zagrywki politycznej, tak myślę, nic nie wyjaśnia, wręcz stwarza powody do spekulacji. Napisany przez prawicową dziennikarkę. Rozmawiałem z nią dzisiaj. Całą rozmowę nagrałem. Kto zna mnie osobiście, lata doskonale wie, że moje życie nie było łatwe, ale nie ba tyle by uznać za tego, kim nie jestem.

Ocenę zostawiam Wam. Całe życie nie będę siebie tłumaczył. Zwłaszcza za manipulowanie faktami na temat mojego życia. Kto chce mi wierzyć lub nie – jego sprawa. Ja nie będę nad tym się rozwodził. I nie widzę związku mnie z kardynałem w kwestiach mojego życia osobistego. Karol Chum.

Wiarygodność to klucz

Wiarygodność Karola Chuma podważano tuż po tym, kiedy w mediach społecznościowych, w 2019 roku i po emisji filmu braci Sekielskich pt. “Tylko nie mów nikomu”, napisał on, że jest ofiarą Henryka Gulbinowicza. Początkowo legnickie Niższe Seminarium Duchowne zaprzeczało by był on uczniem placówki, w której rektorem był ks. Józef Szańca (red. opisywany przez KolorowePtaki.com i TVP3 Wrocław, jako zarejestrowany przez SB TW “Ojciec”). 

Czytaj także: (Nie)czysty kardynał Henryk Gulbinowicz

Henryk Gulbinowicz
fot. Piotr Drabik / wikipedia / CC 2.0

Później jednak zweryfikowano te informacje i potwierdzono, że faktycznie Przemysław Kowalczyk był uczeniem NSD w Legnicy.

W końcu Karol Chum zdecydował się na złożenie oficjalnej skargi do wrocławskiej kurii. – Sprawami kardynałów nie może zajmować się nikt inny, jak sam papież. Przesłaliśmy więc od razu wszystkie materiały do Watykanu – mówił dla KolorowePtaki.com ks. Rafał Kowalski, rzecznik kurii metropolitalnej we Wrocławiu. 

Sprawą na zlecenie papieża Franciszka zajął się Nuncjusz Apostolski w Polsce abp. Salvatore Pennacchio, a śledztwo dot. Henryka Gulbinowicza zlecono kardynałowi Kazimierzowi Nyczowi. Na podstawie jego raportu, relację Chuma prawdopodobnie uznano za wiarygodną i tuż przed śmiercią kardynała Gulbinowicza wymierzono mu surową, kościelną karę: m.in. pozbawienie insygniów i zakaz pochówku we wrocławskiej katedrze. Znamion prawdy miał dodać opowieści Chuma przede wszystkim dokładny opis pomieszczeń i pokoju w prywatnej rezydencji kardynała, gdzie rzadko kto miał wówczas dostęp.

Watykan a Karol Chum

Do dziś nie znamy jednak szczegółów decyzji Watykanu. W lakonicznym komunikacie Nuncjusza nie ma ani słowa o konkretnych powodach ukarania Henryka Gulbinowicza. 

“In seguito ad un’indagine la Santa Sede ha deciso di sottoporre il cardinale Gulbinowicz a provvedimenti per aver compiuto atti di abuso su minori e altri reati” – brzmiał wewnętrzny komunikat Watykanu.

W wolnym tłumaczeniu mowa o tym, że w następstwie śledztwa Stolicy Apostolskiej, postanowiono poddać kardynała Henryka Gulbinowicza karze za popełnienie aktów znęcania się nad nieletnimi i innych przestępstw.
W obronie Henryka Gulbinowicza stanęli byli wrocławscy opozycjoniści PRL.

Czytaj także: Karol Chum napisał list do Watykanu. Inny niż opozycja PRL

Rafał Dutkiewicz / koloroweptaki.com

Wśród nich były prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, dyrektor IPN we Wrocławiu w latach 2000-2013 prof. Włodzimierz Suleja, ale także m.in. Władysław Frasyniuk, prof. Jan Sobczyk, czy siostra i zięć premiera Mateusza Morawieckiego, byli działacze Solidarności Walczącej – Anna Morawiecka i Jarosław Broda (obecnie dyrektor programowy Radia Wrocław). W sumie pod pismem sygnowało się około 50 osób.

Nie wiemy, czy kardynał Gulbinowicz miał świadomość ciążących na nim zarzutów. Zmarł 16 listopada 2020 roku około godz. 10.40 we Wrocławiu. Został pochowany w rodzinnym grobowcu w Olsztynie.

list nuncjusz Kolorowe Ptaki.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *