Handel kobietami: “W internecie sprzedał mnie mąż”

Ogromne, przerażone oczy kobiety i jej usta zakneblowane potężnymi, męskimi dłońmi. Patrzę na obraz namalowany przez ofiarę stręczycieli. – Takie spojrzenie mamy, kiedy bardzo się boimy lub walczymy – słyszę Olianę, psycholożkę, która mnie tu przywiozła. – Strach widać w przekrwionych oczach, a zniewolenie symbolizują te masywne dłonie. Oliana opowiada, czym jest handel kobietami i jakie techniki stosują dziś przestępcy.

  • Albania, Macedonia, Serbia – tu handel żywym towarem jest jedną z najprężniej działających gałęzi podziemnego biznesu
  • Kiedy policja zatrzymuje dziewczyny za prostytucję, to traktuje je na równi z przestępcami. Prawo nie rozpoznaje w nich ofiar
  • UNICEF alarmuje, że ofiar handlu ludźmi jest ok. 21 milionów rocznie w ponad 150 krajach świata

Pierwszy raz wyszłam za mąż, kiedy miałam 13 lat. Później zmieniałam mężów jeszcze dwa razy. Każdy z nich był dla mnie okrutny – opowiada Majlinda, dziewczyna z północnej części Albanii. – Pamiętam chwile, że już nie wytrzymywałam. Samobójstwo to była myśl, która nieustannie wypełniała mi głowę. Chciałam się otruć, bo bałam się, że rodzice znowu zmuszą mnie do małżeństwa.

Młodych Albanek, krzywdzonych jak Majlinda, jest wiele. Niepełnoletnie dziewczyny z biednych rodzin, obdarzone urodą lub np. chore psychicznie, poprzez fikcyjne małżeństwa, uprowadzenia albo obietnicę lepszego życia i pracy na Zachodzie wywożone są do domów publicznych całej Unii Europejskiej.

Europa to jeden z głównych kierunków dla handlarzy ludźmi. Wiele prostytutek czy tzw. escort girls, to kobiety pochodzące z Bałkanów. Często porwane lub oszukane obsługują klientów nawet za kilkanaście euro. Oto historie Albanek, które przeżyły koszmar.

Ci ludzie chcą zarabiać pieniądze na sprzedawaniu ciała kobiety – rozpoczyna opowieść Brikena Puka, szefowa Fundacji “Vatra” z Wlory, portowego miasta na południu Albanii. Od lat 90. kilkanaście młodych kobiet pomaga innym, które padły ofiarami handlu ludźmi i stręczycielstwa. Rocznie udaje się pomóc kilkuset kobietom.

W Albanii działają tylko trzy takie organizacje. Tymczasem Albania, Macedonia czy Serbia są wymieniane w niechlubnej czołówce krajów europejskich, w których handel żywym towarem nadal jest jedną z najprężniej działających gałęzi podziemnego biznesu.

handel kobietami

Jeśli dziewczyna jest niepełnosprawna lub chora psychicznie, to można ją mieć za około 500 lek za godzinę (około 15,80 zł, cena odpowiadająca dwóm paczkom droższych papierosów w Albanii) – kontynuuje Brikena Puka. – W ciągu nocy jedna dziewczyna ma zazwyczaj około 10 klientów. Wszystko zależy od… jakości – mówi ze smutkiem, choć wprost.

Do wykorzystywania seksualnego kobiet, które są zmuszane do prostytucji przez siatki lub przez indywidualnych stręczycieli, dochodzi nie tylko w ciemnych zakamarkach bałkańskich miast. Wiele dziewczyn jest sprzedawanych lub uprowadzanych do Europy: do Włoch, Grecji, Szwajcarii, Szwecji, Holandii, Belgii, Anglii…

Dziewczyny, które pracują w pięciogwiazdkowych hotelach, są uznawane za lepsze.  Nazywa się je “escort girls”. Ich zadaniem jest dojazd do klienta i spełnienie jego zachcianek na miejscu. Za taką usługę mężczyźni płacą około 100 euro za godzinę lub więcej. Za około 500 euro spędzają z klientem całą noc. W Skopje, stolicy Macedonii, to pensja, jaką otrzymują zagraniczni specjaliści za miesiąc pracy (średnia pensja w Macedonii to 360 euro/miesiąc). W Albanii na takie pieniądze trzeba pracować także ponad miesiąc (średnia pensja to 397 euro/miesiąc).

Nowy wspaniały świat

Jeszcze na początku XXI wieku na granicach chorwacko-serbskiej czy chorwacko-bośniackiej w takich miejscowościach jak Żupanja istniały nocne targowiska ludzi. Na miejsce, o umówionej godzinie, przyjeżdżały auta wypełnione dziećmi, kobietami i mężczyznami. Jedni trafiali do pracy na ulicach, inni do domów publicznych lub jako tania siła robocza w europejskich firmach. Wiele razy zdarzało się, że jadący na miejsce ludzie byli przekonani, że niedługo trafią do lepszego świata i będą wykonywać zwyczajne prace. Kończyło się tak, że czasem cała rodzina dzielona była pomiędzy różnych nabywców. [Targowisko niewolnic]

Dziś handlarze zmienili i udoskonalili swoje metody. Wiele osób, szczególnie nieletnich dziewcząt, werbowanych jest przez Facebook. Tam można zamieścić zdjęcie i opis. Łatwiej znaleźć potencjalnych nabywców – mówi Entela Avdulaj, koordynatorka domu pomocy Fundacji Vatra.

Jedna z dziewczyn, której obecnie pomagamy, padła ofiarą takiej transakcji. Udało jej się uciec z Grecji, wydała szajkę ciemiężycieli, a oni dla zemsty zaczęli publikować jej nagie zdjęcia w internecie z niedwuznacznymi komentarzami: “zrobię ci dobrze”, “lubię ostre rżnięcie”. Nie dość więc, że Facebook służy do odnajdywania potencjalnych ofiar, to jest także narzędziem późniejszego zastraszania i manipulowania tymi kobietami. Na zasadzie: jeśli nie zrobisz tego, co każę, cały świat zobaczy, kim naprawdę jesteś – tłumaczy Entela Avdulaj.

W internecie ofiarami pojedynczych przestępców lub całych siatek ciemiężycieli padają najczęściej dzieci. Zarówno chłopcy, jak i dziewczynki w wieku 12-13 lat.

Jedna z dziewczyn była zwerbowana w ten sposób. Zaczęło się tak, jak to na Facebooku – kontynuuje Entela Avdulaj. – Dostała zaproszenie od kobiety, która już była na liście innej jej koleżanki. Później zaczęły się kolejne zaproszenia od ludzi z podobnego otoczenia, aż w końcu zaprosił ją pewien mężczyzna i zaproponował realne spotkanie w grupie znajomych. Pili wspólnie kawę, chodzili na imprezy. Ona zaczęła w końcu zwierzać się ze swojej trudnej sytuacji rodzinnej i ci znajomi zaproponowali jej, żeby uciekła z domu i zamieszkała z nimi w innym mieście. Po wyjeździe sytuacja zmieniła się diametralnie. Dziewczynę zamknięto nagą w pokoju. Co jakiś czas przychodzili do niej różni mężczyźni. Może klienci, którzy nie mieli świadomości tragedii. A może jednak mieli… W każdym razie dziewczyna była przez wiele miesięcy bita, zastraszana i gwałcona. Podobnych przypadków mamy niestety więcej – opowiada Entela.

W ubiegłym roku trafiło do nas rodzeństwo – 12-letni chłopiec i 13-letnia dziewczynka. Wynajmowano ich klientom i wykorzystywano seksualnie w różnych miastach Albanii – dodaje szefowa Vatry.

500 euro za córkę

Moja historia zaczęła się w październiku 2012 roku. Rozwiodłam się. Przez to, że odeszłam od męża, rodzina się ode mnie odwróciła i nie miałam wsparcia znikąd. Uznali, że przyniosłam im wstyd. Spotkałam innego mężczyznę. Zakochałam się. Wyjechaliśmy razem do Włoch. Okazało się, że mnie oszukał i tam zmuszał do chodzenia z klientami. Spędziłam z nim kilka tygodni. Udało mi się uciec dzięki siostrze, która mieszkała w Grecji. To ona mnie odebrała i wysłała z powrotem do domu. Na początku nie opowiedziałam o tym nikomu, bo zostały z nim moje dzieci. Wiele razy straszył mnie, że zabije mi córkę, jeśli nie będę dla niego zarabiać. “Zrobisz, co mówię” – powtarzał. No i robiłam. Nawet kiedy byłam już w Albanii, przyjechał tu za mną, znalazł mnie i pobił. Dopiero wtedy poszłam na policję – opowiada Mirela.

W tym przypadku udało się nawet skazać ciemiężyciela. Tylko dlatego, że Mirela zdecydowała się ostatecznie zgłosić sprawę na policję. Udało się ustalić miejsce jego pobytu i ostatecznie skazać na 11 lat więzienia.

handel kobietami

Fałszywe zaręczyny, a później nawet małżeństwa często są formalizowane. Po ślubie za granicą rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Zastraszone kobiety, które do tej pory żyły w naprawdę urągających ludziom warunkach… ulegają. Jeszcze gorzej, kiedy rodzi się dziecko. Najczęściej staje się kartą przetargową w rękach przestępców, którzy grożą, że jeśli dziewczyna nie będzie pracować, to ono zginie. Nie wątpię, że wielu z nich nie miałoby skrupułów, aby to zrobić naprawdę – wyznaje Birkena Puka.

Według raportu ONZ ponad 60 procent kobiet i blisko 20 procent dzieci obu płci jest statystycznymi ofiarami handlu ludźmi. UNICEF alarmuje, że takich ofiar jest około 21 milionów rocznie w ponad 150 krajach świata. To biznes wart około 30 miliardów dolarów. Tryby przestępczej maszyny najlepiej funkcjonują w Europie i Afryce. Ofiarami handlu ludźmi pada tu niemal równo po 4 miliony ludzi.

Kiedy komuś naprawdę się nie przelewa, a do drzwi puka osoba, która oferuje pokaźną sumę za małżeństwo z córką, to wielu rodziców po prostu wierzy, że właśnie znaleźli złotą rybkę – tłumaczy mechanizmy Entela Avdulaj. – Ich dziecku w końcu będzie żyło się lepiej w Europie. Mówią: dobrze! Dostają 500 euro, a dziewczyna ląduje w jednym z serbskich domów publicznych.

Albania jest dziś uznawana za kraj, z którego pochodzą ofiary, ale już nie za kraj tranzytowy. Organizacje międzynarodowe obserwują jednak niepokojące zjawisko. – Niedawno zaproponowano nam współpracę z ONZ na polu formowania wstępnych opinii co do wykorzystywania seksualnego, do którego dochodzi np. wobec kobiet -uchodźców z Syrii czy krajów afrykańskich – mówi Birkena Puka. – One, mieszkając w zamkniętych obozach, pozbawione środków do życia, będące w trudnej sytuacji, z dala od rodziny i niemal bez praw stają się łatwym celem dla handlarzy żywym towarem. Tym bardziej że same docierają do Europy.

Dura lex, sed lex

Kiedy policja zatrzymuje dziewczyny za prostytucję w różnych motelach, hotelach czy domach, to traktuje je na równi z przestępcami. Nieraz i one – ofiary, tak samo jak ich stręczyciele trafiają do więzienia. Ogromnie ważna jest więc zmiana prawa w wielu państwach. Policja i twórcy reguł powinni w końcu sformułować przepisy, które będą ułatwiały identyfikację ofiar handlu ludźmi, ale właśnie z ofiarą w centrum zainteresowania. Tym ludziom często trzeba pomagać, a nie ich karać. Nadać im status ofiary, wspomóc bezpłatnymi lekami, pomocą psychologiczną, terapią, pracą i wparciem prawnym – twierdzi szefowa Vatry. – Tak na razie dzieje się zbyt rzadko – dodaje.

Szczególnie muszą zacząć myśleć o tym kraje europejskie, gdzie moim zdaniem ten problem pozostawiony jest niemal bez żadnej kontroli. Dziewczyny często stoją na ulicach i nikt nawet nie pyta je o powody tego, że tam się znalazły – mówi Entela Avdulaj.

Nie zapominajmy, że strach nie dotyczy tylko ich samych. Boją się także o swoje dzieci oraz o członków rodzin. Na dodatek często stawia się je twarzą w twarz z prześladowcą, z którym muszą konfrontować się w sądzie.

handel kobietami

Demony i światło

Po spotkaniu w siedzibie Fundacji Vatra tanią taksówką jedziemy poza ścisłe centrum Vlory. Wyjeżdżamy poza miasto i przeciskamy się zniszczonymi, błotnistymi uliczkami. Między biednymi, pozbawionymi dachów niby-domami, mijamy szczelnie ogrodzone, kilkupiętrowe wille. Kręte i wąskie dróżki doprowadzają nas wreszcie do wysokiego muru i potężnej, automatycznej bramy na końcu ślepej uliczki. Przez furtę wychodzi do nas uzbrojony policjant. Sprawdza, kto jedzie w samochodzie. Wysiadamy i wchodzimy na podwórze ogromnej posiadłości. Zza wysokiego ogrodzenia w ogóle nie było jej widać. – To jest nasz ogród warzywny i drzewa owocowe. Dziewczyny wszystko pielęgnują tu same – chwali podopieczne Viola Metaj z Vatry.

Miredita! – wita nas po albańsku kilkanaście młodych dziewczyn. Biega wśród nich niewielki brzdąc. To syn jednej z kobiet, które w domu rodzinnym Vatry uczą się, jak wyjść z traumy po porwaniu, biciu czy wykorzystywaniu seksualnym.

Część z dziewczyn już pracuje poza domem. Uczymy ich różnych zawodów takich jak: fryzjerki, krawcowe, kasjerki. Część jeszcze jest na wstępnym etapie programu, więc raczej rzadko wychodzą z domu. Po prostu nadal się boją. Tutaj wszystko robią wspólnie. Mają zazwyczaj czteroosobowe pokoje – otwiera jedne drzwi Viola i pokazuje nam ładnie urządzony, pomalowany na różowo, zadbany pokój z dwoma piętrowymi łóżkami i kołyską dla dziecka. Na ścianach wiszą zdjęcia, obrazki. Każda z dziewczyn urządza sobie ograniczoną przestrzeń według własnych upodobań.

Tutaj znalazłam schronienie. Tak samo, jak reszta dziewczyn. Dziś się znowu uśmiechamy. Czasem zapominam, że nie tutaj się urodziłam – mówi ciepło o nowym domu Majlinda. – To, jak się tutaj czuję, nie ma nic wspólnego z tym, co zazwyczaj czułam w życiu. Uczę się kochać ludzi – cieszy się ponad 20-letnia dziś dziewczyna.

Wyżej jest pracownia artystyczna, biblioteka, pokój pielęgniarki, lekarza i gabinet psychologa. – Praca z każdą z nich jest trudna. Najgorzej jest zawsze na początku. W ogóle nie chcą opowiadać o tym, co im się przytrafiło. Wstydzą się. Czasem chcą uciekać i wracać do ciemiężycieli. Zwyczajnie się boją. Nie jest łatwo do nich dotrzeć i wysłuchać każdej z indywidualnych historii. W ogóle na początku trudno jest uwierzyć, że to mogło stać się im naprawdę. Trudno zdać sobie sprawę, że one rzeczywiście przeżyły tak straszne tragedie – mówi Oliana Manaj, psycholożka pracująca na co dzień z podobnymi przypadkami w całej Albanii, także w stolicy kraju Tiranie.

Wszystko się zaczęło, kiedy miałam 25 lat. Rodzice kazali mi się zaręczyć z kimś, kogo nie kochałam – opowiada Katerina. – Siostra powiedziała mi, że mam dwa wyjścia: wyjść za niego albo się zabić. On z kolei powiedział mi, że jeśli z nim nie pójdę, to i tak weźmie mnie siłą. Mówił: jak będzie trzeba, to połamię ci wszystkie kości. Gwałcił mnie przez tydzień, bo chciał, żebym zaszła w ciążę. Myślał, że z dzieckiem od niego nie ucieknę.

Coś wam pokażę – dodaje Oliana, prowadząc nas do biblioteki, w której na ścianach wiszą przejmujące obrazy.

To jedna z form, dzięki której dziewczyny mogą wyrazić swoje uczucia, wspomnienia i problemy. Jak widzicie, wiele z tych rysunków czy obrazów malowana jest ciemnymi kolorami. Często powtarzają się motywy kajdan, zamknięcia, samotności, pieniędzy.

Spójrzmy na przykład tutaj – mówi Oliana, wskazując na różowy obraz przedstawiający jedynie nogi dwóch dziewczyn w butach na bardzo wysokim obcasie. Obie są spięte kajdanami. – Na tym obrazie z kolei widzimy coś, co może przypominać demona. Ja powiedziałabym, że może to być wizerunek człowieka, który robił jej krzywdę. Tym bardziej że wokół widać też inne twarze czy pieniądze. Może to liczba klientów.

Następny obraz, do którego podchodzimy, przedstawia ogromne, przerażone oczy kobiety i jej usta zakneblowane potężnymi, męskimi dłońmi. – Takie spojrzenie mamy, kiedy bardzo się boimy lub walczymy – tłumaczy Oliana. – Strach widać w przekrwionych oczach, a zniewolenie symbolizują z kolei te masywne dłonie.

Ostatni obraz, jaki oglądamy z Olianą, przedstawia dziewczynę o pięknym ciele. – Jak widać, ma na sobie modne ubranie, biżuterię. Jej figura jest idealna, ale kiedy spojrzymy na twarz, to widać, że odróżnia się od reszty – jest szara, przeraźliwie smutna.

Zobacz całą galerię: Handel ludźmi: Z oknem na szczęście

Reportaż był opublikowany w Onet.pl.

Piotr Kaszuwara

Dziennikarz. Od wielu lat współpracownik wielu polskich redakcji. Między innymi Polskiego Radia we Wrocławiu, Programu 1, 2 oraz 3 Polskiego Radia, Money.pl, Polsat News i Onet.pl,.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *