Franek Osławski to “wrocławska Nina Bagińska”. Białorusini nie milkną

Profesor Mikołaj Iwanow powiedział, że Franek Osławski jest wrocławską Niną Bagińską.

Franek oslawski Kolorowe Ptaki.com

Profesor Mikołaj Iwanow z Fundacji “Za wolność waszą i naszą” podczas otwarcia wystawy przy ulicy Świdnickiej we Wrocławiu, poświęconej protestom na Białorusi powiedział, że Franek Osławski jest wrocławską Niną Bagińską.

To rzecz jasna przenośnia, ale za to bardzo trafna. Franek od początku protestów na Białorusi, z wielką wytrwałością organizuje manifestacje we wrocławskim Rynku. I choć od dawna nie pojawia się na nich już żaden z miejskich oficjeli, tłumy ludzi nie robią sobie tzw. selfie z białoruską flagą, to jednak wciąż kilka osób z determinacją codziennie opowiada o tym, co dzieje się na Białorusi.

Zaangażowałem się w protesty, bo trzeba obalić Łukaszenkę. Od 26 lat o to walczymy, ale czuję też że to po części moja wina. Wcześniej nie chodziłem na wybory, jak wielu innych Białorusinów. Wiem, że dołożyłem swoją cegiełkę do tego, że reżim jest dziś tak silny. Nie głosowałem, a teraz, kiedy chciałem zagłosować, to mnie nie dopuścili do urny. Tak dalej być nie może – mówi nam Franek Osławski.

Kim jest Franek Osławski, kim są inni protestujący we Wrocławiu?

Zobaczcie i poznajcie ich w reportażu TVP3 Wrocław, w ramach programu Pasmo zdarzeń:

Kim jest Nina Baginskaya?

Nina Bagińska ma 73 lata i jest już prababcią. Po stronie opozycji stoi jednak dłużej niż trwające obecnie protesty. Pierwszy raz sprzeciwiła się władzy na Białorusi już w roku 1988. Sprzeciwiła się wtedy likwidacji miejsca pamięci ofiar komunizmu w Kuropawach pod Mińskiem.

Miejsce to nazywane jest przez Białorusinów “białoruskim Katyniem”. W latach 1937-1941 rozstrzelano tam od 7 do 250 tysięcy ludzi. Dokładne dane nie są znane i różnią się w zależności od relacji. Brytyjski historyk Norman Davis szacuje jednak górną granicę ofiar, czyli ponad ćwierć miliona osób. Kuropaty to jedno z kilku miejsc w pobliżu Mińska, gdzie odnaleziono masowe groby. Pozostałe to Cmentarz Kalwaryjski, Park Czeluskińców, Mały Trościeniec (uroczysko Błagowszczyzna), Łoszycki Jar, Drozdy oraz Masiukowszczyzna.

Od tej pory Nina Bagińska (wł. Nina Baginskaya) uczestniczy w niemal każdym antyrządowym proteście w Mińsku. Do obecnych protestów dołączyła tuż po sfałszowanych wyborach. Podczas jednej z manifestacji zablokowała przejazd wozu opancerzonego, stając mu na drodze. Nie raz zatrzymywana stała się dla wielu Białorusinów bohaterką i symbolem trwającej obecnie walki z Aleksandrem Łukaszenką.

Choć w polskich mediach jest mało znana, to pisały o niej już największe światowe tytuły. Wśród nich magazyn Time.

Zobacz, jak OMON próbuje wyrwać Ninie Bagińskiej biało-czerwono-białą flagę:

Co się dzieje na Białorusi?

Na Białorusi z absurdalnych powodów nieustannie aresztowani są manifestanci. Na początku protestów, niedługo po wyborach, w których według oficjalnych danych zwyciężył Aleksander Łukaszenka, policja zatrzymała zagranicznego obserwatora Artema Vazenkova. O tym także pisaliśmy na www.koloroweptaki.com.

Kilka dni temu aresztowano artystkę, absolwentkę wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Została skazana na 15 dni aresztu, ale jej znajomi obawiają się, że to nie koniec represji. Więcej najnowszych informacji znajdziecie na stronie TV Wrocław.

Maria Tulżenkowa dwa tygodnie temu obroniła pracę magisterską na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Zaraz potem absolwentka ASP zdecydowała się wrócić na Białoruś.

– Po powrocie zatrzymano ją niemal od razu. Ze względu na jej aktywność społeczną oraz w internecieProtestowała we Wrocławiu w geście solidarności z Białorusią – mówią jej znajomi.

Protesty na Białorusi rozpoczęły się 29 maja 2020 w Mińsku i niedługo później rozlały po całym kraju. Na początku była to reakcja na aresztowanie opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich. Nasiliły się jeszcze po opublikowaniu rządowych wyników tych wyborów 9 sierpnia 2020 roku. Najpierw protestujący chcieli uczciwego przeliczenia głosów, ale siły bezpieczeństwa próbowały siłą rozpędzić demonstrantów. Użyto m.in. gazu łzawiącego, granatów hukowych, armatek wodnych oraz gumowych kul i opancerzonych pojazdów.

Protesty trwają do dziś, a Aleksander Łukaszenka niedawno potajemnie mianował się prezydentem kraju. Niedługo później za Swietłaną Cichanouską dyktator wystawił list gończy. Zdaniem wielu manifestujących, to właśnie ona wygrała wybory prezydenckie na Białorusi.

Zrzut ekranu z 2020 10 18 11 26 59 Kolorowe Ptaki.com

5 thoughts on “Franek Osławski to “wrocławska Nina Bagińska”. Białorusini nie milkną

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *