Bitwa pod Legnicą w 1241 roku. Który kronikarz kłamie?

Gorze nam się stało – krzyczał Henryk II Pobożny, książe śląski, krakowski i wielkopolski. Bitwa pod Legnicą miała miejsce 9 kwietnia 1241 roku. Ze szczegółami opisał ją kronikarz Jan Długosz. Czy na pewno wszystko w jego relacji się zgadza?

Jeśli wierzyć kronikarzowi z XV wieku, to zdanie zapisano w Kronice Wincentego z Kielczy, napisanej po 1260 roku. Kronice, która do naszych czasów nie przetrwała. Bitwa pod Legnicą jest pełna niewiadomych. Między innymi dlatego, że zachowało się niewiele współczesnych jej źródeł. Bardzo dokładna relacja Długosza jest dziś poddawana w wątpliwość, a pozostałe dokumenty albo nie przetrwały, albo bardzo skąpo informują o Bitwie pod Legnicą.

Batu-Chan we Wrocławiu. Najazd łupieżców

Najazd Mongołów na ziemie polskie rozpoczął się wiosną 1241 roku. Część wojsk Batu-Chana ruszyła na Małopolskę i Śląsk, by nie dopuścić do połączenia się wojsk chrześcijańskich na Węgrzech. To tam odbywał się atak główny. Mongołowie ruszyli na Kraków, pokonując tamtejsze rycerstwo i doszczętnie łupiąc Sandomierz.

W obliczu zbliżającego się najazdu „jeźdźców diabła” – jak wówczas nazywano tych dzikich wojowników – mieszczanie z Wrocławia uciekli, a miasto uprzednio spalili. Na umocnionym Ostrowie Tumskim zebrano natomiast żywność i kosztowności.

Po spaleniu, spustoszeniu i zniszczeniu pożarem miasta Krakowa, chan tatarski Baty podąża ze swoimi wojskami w kierunku Wrocławia […] Tatarzy zaś zastawszy miasto spalone i ogołocone, zarówno z ludzi, jak z jakiegokolwiek majątku, oblegają zamek wrocławski. Lecz gdy przez kilka dni przeciągali oblężenie, nie usiłując zdobyć brat Czesław z zakonu kaznodziejskiego, z pochodzenia Polak, pierwszy przeor klasztoru św. Wojciecha we Wrocławiu, który sam z braćmi ze swojego zakonu i innymi wiernymi schronił się na zaniku wrocławskim, modlitwą ze łzami wzniesioną do Boga odparł oblężenie.

Kiedy bowiem trwał w modlitwie, ognisty słup zstąpił z nieba nad jego głowę i oświetlił niewypowiedzianie oślepiającym blaskiem całą okolicę i teren miasta Wrocławia. Pod wpływem tego niezwykłego zjawiska serca Tatarów ogarnął strach i osłupienie do tego stopnia, że zaniechawszy oblężenia, uciekli raczej niż odeszli. Tymczasem Tatarzy, którzy podążyli na Kujawy, spotkali się z tymi, co przybyli z Krakowa, w okolicy Wrocławia w poniedziałek wielkanocny. Pustosząc ziemię ogniem i uśmiercając ludność strzałami i włóczniami, podążają do Legnicy.

Tak opisywał Długosz obecność Mongołów pod Wrocławiem. Wspominany przez kronikarza brat Czesław to błogosławiony Czesław Odrowąż, patron Wrocławia beatyfikowany przez Papieża Klemensa XI w 1713 roku. Po spaleniu miasta, książę wrocławski Bolesław II Rogatka lokował Wrocław na prawie magdeburskim w 1242 roku, ustanawiając znany nam do dziś układ rynku i ulic.

Zobacz rekonstrukcję wideo Bitwy pod Legnicą:

Relacja wysłannika papieskiego

Henryk II Pobożny gromadził wojska śląskie w Legnicy. Tam dołączył do niego Bolesław Dypoldowic zwany Szepiołką, książę opolsko-raciborski Mieszko Otyły, a także oddziały templariuszy i joannitów, którzy za sporawą niewielkich nadań na terenie Śląska byli zobowiązani do służby księciu śląskiemu. Przyłączyły się również resztki rycerstwa małopolskiego i wielkopolskiego, nieliczni zaciężni z Europy i górnicy ze Złotoryi i Lwówka.

Natomiast Tatarzy posuwając się dalej w  kierunku Śląska starali bić się z Henrykiem, w  owym czasie najbardziej chrześcijańskim księciem tych ziem. Otóż w  chwili, gdy  jak sami przedstawili to  bratu Benedyktowi pragnęli odstąpić z pola bitwy, raptem zupełnie nieoczekiwanie szyki chrześcijan zwróciły się do  ucieczki. Wówczas to pojmali Tatarzy księcia Henryka, ograbiwszy go doszczętnie, kazali mu klęknąć do egzekucji przed  zwłokami księcia zabitego uprzednio w  Sandomierzu… Głowę jego dostarczyli przez Morawy do Batu-chana… po czym rzucili na wprost innych odciętych głów.

To opis bitwy z relacji Hystoria Tartatotum C. de Brida który towarzyszył papieskiemu wysłannikowi do chana Mongołów w 1247 roku, czyli 6 lat po bitwie. Tekst autorstwa C. de Brida uznawany jest za najbardziej wiarygodny opis ze względu na krótki odstęp czasowy między bitwą a spisaną relacją. Długosz swoja kronikę pisał 200 lat po najeździe Mongołów. Dodakowo prawdopodobnie C. de Brid znał język mongolski i relację z przebiegu bitwy usłyszał ze strony samych zainteresowanych.

Zobacz także:

Polski kronikarz Jan Długosz przebieg bitwy opisał znacznie szerzej i barwniej, jednak wielu historyków poddaje w wątpliwość jego relację.

Książę Henryk stacza niezwłocznie bitwę z Tatarami. Kiedy tam już nieomal odnosił zwycięstwo, jego wojsko osłabione czarami Tatarów ulega takiej zagładzie, że nawet sam książę Henryk nie mógł się ocalić. Kiedy książę Henryk […] ustawia wojsko i dzieli je na cztery oddziały. […] Tyleż było oddziałów tatarskich, lecz znacznie górujących liczebnością, doborem i doświadczeniem bojowym wojowników. A każdy z tych oddziałów sam, osobno wzięty, przewyższał wszystkie zastępy Polaków.

Kiedy więc 9 kwietnia, czyli w poniedziałek po oktawie Wielkiejnocy, oba wojska spotkały się na polu. Obie strony zwarły się w ostrym natarciu. Krzyżowcy i obcy rycerze rozbili kopiami pierwsze szeregi Tatarów i posuwali się naprzód. Ale kiedy zaczęto walczyć wręcz na miecze, łucznicy tatarscy tak otoczyli ze wszech stron oddział krzyżowców i cudzoziemskich rycerzy, że inne oddziały polskie nie mogły mu przyjść z pomocą bez narażenia się na niebezpieczeństwo. […] Tymczasem ktoś z oddziałów tatarskich, nie wiadomo, czy ruskiego czy tatarskiego pochodzenia, biegając bardzo szybko tu i tam, między jednym a drugim wojskiem krzyczał okropnie, zwracając do obu wojsk sprzeczne ze sobą słowa zachęty. Wołał bowiem po polsku: „Biegajcie, biegajcie”, to znaczy: „Uciekajcie, uciekajcie”, wprawiając Polaków w przerażenie […] Była w wojsku tatarskim wśród innych chorągwi jedna olbrzymia, na której widniał wymalowany taki znak: X. Na szczycie zaś drzewca tej chorągwi była podobizna wstrętnej, czarnej głowy z podbródkiem okrytym zarostem.

Kiedy Tatarzy cofnęli się o jedno staje i skłaniali się do ucieczki, chorąży tego sztandaru zaczął, jak mógł najsilniej, potrząsać głową, która sterczała wysoko na drzewcu. Buchnęła z niej natychmiast i rozeszła się nad całym wojskiem polskim para, dym i mgła o tak cuchnącym odorze, że z powodu okropnego i nieznośnego smrodu walczący Polacy niemal omdleni i ledwie żywi osłabli i stali się niezdolni do walki.

Głowa polskiego księcia na drzewcu

Współcześni historycy oceniają liczbę wojska, jaką zgromadził Henryk II Pobożny w Bitwie pod Legnicą na około cztery tysiące. Przy liczebności tatarskiej w granicach sześć, może siedem tysięcy ludzi. Na początku starcia wojska chrześcijańskie przeważały nad Mongołami. Zwłaszcza atak rycerstwa miał odrzucić pogan.

Jednak w pewnym momencie bitwy, w szeregach wojsk księcia Henryka zapanowała panika, której nie udało się już opanować. Badacze poddają w wątpliwość dramatyczną wersję Długosza o użyciu gazów bojowych przez Tatarów.

Książe w końcowej fazie potyczki został pojmany i zdekapitowany, a jego głowę zatkniętą na drzewcu obwieziono wokół zamku Legnickiego. Ciało zabitego księcia zidentyfikowano po sześciu palcach u lewej nogi i pochowano w kościele św. Franciszka we Wrocławiu. Z funduszu księżnej Anny powstał nagrobek, który przeszedł gruntowną renowację w 1832 roku. Obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Pobity książe osierocił 11 dzieci

Henryk II Pobożny był synem Henryka Brodatego i św. Jadwigi Śląskiej. W 1216 roku poślubił młodszą o 12 lat Annę, córkę króla Czech Przemysła Ottokara I. Henryk i Anna większość czasu spędzali we Wrocławiu i w 1239 roku książę przyznał Annie dochody z wrocławskich sukiennic. Nie bagatela rocznie przynoszących 200 grzywien zysku. Przekazał również żonie wiele posiadłości. Para książęca doczekała się co najmniej 11-orga dzieci!

Henryk odebrał gruntowne wykształcenie. Swoje samodzielne rządy rozpoczął w 1238 roku, jednak już wcześniej zastępował ojca w sprawowaniu władzy nad rozległym terytorium Śląska, Małopolski i Wielkopolski. W 1233 roku brał udział w wyprawie krzyżowej na terenach Prus, a 22 czerwca 1235 roku papież Grzegorz IX w bulli protekcyjnej pisał do księcia wrocławskiego: Dlatego obejmujemy Cię z ojcowską miłością i bierzemy Twoją osobę i wszystkie Twoje posiadłości […] w opiekę św. Piotra.

Henryk Pobożny, nie taki pobożny

Przydomek Pobożny nie oznacza, że książę przejął świętobliwość po matce, wręcz przeciwnie. Henryk wzorem ojca wielokrotnie sprzeciwiał się kościołowi. Do tego stopnia, że papież straszył, że zwłoki Henryka Brodatego zostaną wyrzucone z grobu w Trzebnicy, jeśli książę nie zmieni swojej polityki.

Z drugiej strony Henryk popierał papiestwo w sporze z cesarzem i królem Jerozolimy Fryderykiem II. Kontynuował kolonizację na prawie niemieckim. Trzeba zaznaczyć, że była ona niemiecka głownie z nazwy, bo osadnicy rekrutowali się z Łużyc, gdzie większość ludności była pochodzenia serbskołużyckiego.

Henryk odziedziczył najważniejsze polskie ziemie i był bliski zjednoczeniu całego kraju, zwłaszcza, że jeszcze jego ojciec Henryk Brodaty czynił starania u papieża o koronację na Króla Polski. Pobożny jednak musiał toczyć walki o utrzymanie swojej dziedziny w Wielkopolsce i Małopolsce. W Krakowie Henryk nie pojawił się od 1238 roku i władzę w jego imieniu sprawowali możni. Podobnie nieobecny był w Wielkopolsce, co nie przeszkadzało mu podporządkowanie sobie Gniezna.

Pobożny radził sobie z problemami politycznymi, to aranżując małżeństwa swoich córek, to podpierając się autorytetem szwagra, króla czeskiego Wacława, czy matki Jadwigi Śląskiej. Równocześnie książę z Wrocławia prowadził politykę zagraniczną, mając mocną pozycję wśród książąt niemieckich.

Henryk Pobożny w chwili śmierci miał wiele perspektyw, w tym królewską koronę Piastów. Najazd Mongołów położył kres dynastii Henryków Śląskich, bez wątpienia władców wyrastających powyżej średniej wśród książąt ówczesnej Polski, rozbitej po testamencie Bolesława Krzywoustego.

Śmierć księcia, początkiem kolejnego końca

Śmierć Pobożnego daje początek rozpadu jedności ziem śląskich i powolnego przesuwania się ich w kierunku podporządkowania przez koronę czeską. Gdyby książę wrocławski dostał szansę zjednoczenia Polski i dzierżenie insygniów władcy, to zapewne historia kraju potoczyłaby się zupełnie inaczej.

Śląsk wówczas był najbogatszą i najlepiej rozwiniętą gospodarczo częścią Polski. Następcy Henryka również byli perspektywicznymi władcami. Wykształconymi i dobrze skoligaconymi z wielkimi rodami środkowoeuropejskimi.

Gdybologia stosowana pozwala nam rysować wizje Polski, jako kraju, który poszedłby czeską drogą, na stałe wtłoczony w tkankę europejską. Pochód na wschód, zapoczątkowany przez Kazimierza Wielkiego albo mógłby się w ogóle nie odbyć, albo odbywałby się we współpracy z katolicką częścią kontynentu.

Również kwestia krzyżacka wyglądałaby może zupełnie inaczej. Piastowie Śląscy mimo konfliktów z lokalnym duchowieństwem, stanowili część chrześcijańskiego świata. Z kultem św. Jadwigi odbieraliby być może argumenty Krzyżakom o pogańskich korzeniach władców znad Wisły.

Czytaj więcej na temat Bitwy pod Legnicą na stronie internetowej Muzeum Miedzi w Legnicy.

Znaczenie Pobożnego na arenie międzynarodowej dużo mówi nam o jego pozycji wewnątrz kraju. Już po śmierci wspominany jest w wielu kronikach w całej Europie. W maju 1241 roku franciszkanin brat Jordan, wiceminister dla prowincji czeskiej i polskiej, pisząc o najeździe tatarskim wspominał o śmierci „najważniejszego księcia Polski” oraz o zniszczeniu przez Tatarów „Polski i owego władcy tej ziemi”.

Dla księcia austriackiego Fryderyka był on „księciem Polaków, który został zabity”. Cesarz Fryderyk II pisząc w lipcu 1241 roku do króla Anglii, określał zabitego władcę jako „księcia i władcę tej ziemi [to jest Polski]”. Wreszcie dla wysłanników papieskich do kraju Wielkiego Chana, u schyłku lat 40. XIII wieku wciąż był on „najbardziej chrześcijańskim księciem” Polski swoich czasów.

Film dokumentalny nt. wielkicj ucieczki Żydów z Polski po II wojnie światowej:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *